Strona 1 z 1 • 1
Ostatnio (płytami, bo raczej tylko tak słucham muzyki):
Slowdive - Souvlaki - ciekawy shogeaze, 'inniejsze' niż Loveless, i chyba trochę słabsze
The Beatles - Love - kompilacja najlepszych kawałków najlepszego zespołu, lepsza jakość + ciekawe pomysły na 'unowocześnienie' piosenek Żuczków.
Morawski Waglewski Nowicki Hołdys - Świnie (1985) - new age, new wave - jakby nie nazwać, tak będzie dobrze. Ciekawa płyta nagrana przez późniejszych członków Voo Voo (bez Hołdysa). Ciężka, ciekawe teksty.
Joy Division - Substance 1977-1980 (1988) - niewydane na dwóch longplayach i zebrane w "Substancję" utwory Joy Division, z okresu punkowego (Warsaw), oraz późniejszego, 'właściwego'. I jest tu też Love Will Tear Us Apart, miód.
Kraftwerk - Die Mensch-Maschine (1978) - cóż, niemieccy pionierzy muzyki elektronicznej. Założę się, że gdyby dzisiejsi fani eskowego techna posłuchali Kraftwerka, powiedzieliby, że to się nie nadaje do słuchania. Ciekawa płyta, sporo pomysłów, no i - The Model.
The Cure - Pornography (1982) - przy tej płycie cięli się ponoć starożytni emowcy. Bardzo smutna, cieżka, jesienna płyta. Doskonałe dla typów osobowości 4w5 (w tym mnie .
To tak w skrócie ostatni tydzień. ;p
Cytat:
Kacapy cholerne i jedyna słuszna wersja historii....
I co Michał powiesz po dzisiejszym wypadzie nad Narew?... Nie jedyna słuszna wersja historii a raczej jedyna słuszna wersja KONFABULACJI...
Myślę że po tym co dzisiaj usłyszeliśmy MIT Wizny zostanie obalony całkowicie. I myślę że nie tylko ja odezwę się w tym temacie.
Przemek, poczekaj do jesieni. Wtedy wyjdzie bardzo ciekawa kniga poparta bogatym materiałem źródłowym. I wtedy też Bitwa pod Wizną zmieni się w Nic nie Znaczący Epizod Nad Narwią.
Już nie mogę się doczekać tej książki bo coś czuję że powstanie polski KKK tyle że zamiast na Afroamerykanów będzie polował na polskich MYTHBUSTERS.
P.S.1 A o Termopilach można zapomnieć. Chyba że weźmie się pod uwagę tych którzy faktycznie walczyli(i nie POMIDOR z linii czort wie gdzie) w stosunku do sił zdatnych do walki które Niemcy mieli zgromadzone za Narwią. Historię o XIX korpusie z 42tys żołnierzy można wsadzić między bajki. Owszem, miał on około 42tys wojaków ale problem w tym że rozrzuconych po połowie Prus Wschodnich...
P.S.2 Skłaniam się ku temu że to jednak nasi odpalili Raginisa. Dlaczego? Dziwna to historia...
P.S.3 Ten cały bajzel pod Wizną to chyba najgorszy meksyk (świadomie piszę z małej litery - nie chodzi mi o kraj tylko o syf jaki tam powstał ) w dowodzeniu obydwu stron o jakim kiedykolwiek słyszałem (jeśli chodzi o wrzesień 39)...
Nikogo wcześniej nie zdziwiło że niemieccy pionierzy zdołali postawić most pontonowy pod HURAGANOWYM ogniem polskich karabinów maszynowych? Dziwne, ale przynajmniej dla mnie wydaje się to niewykonalne. Dantejskie sceny a'la Omaha Beach raczej nie wchodzą tu w grę... To co się tam działo to jedna wielka załamka.
Aha, jeszcze jedno fajne pytanie do zaciekłych obrońców hipotezy o zaciekłej walce do ostatniego naboju i żołnierza: W TAKIM RAZIE GDZIE JEST POMIDOR CMENTARZ POLEGŁYCH NIEMIECKICH WOJAKÓW??? Zastanawiało mnie to do dzisiaj bardzo... Ale cyrk...
EDIT:
Musiałem, nie wytrzymałem...
Nasi dzielni chlopcy strzelali dalej do faszystow ukrytych w zabudowaniach wsi Lipki. Odleglosc do skrajnej chatynki nad stawem wynosila zaledwie 100m, w czystym odkrytym terenie...
Okazalo sie ze pod naszym ostrzalem, szer. Hans poczul w sobie sile Rambo i ped do zostania bohaterem Rzeszy. Nie dosc, ze pionierzy z flamenwerfer to jeszcze jakis heros Rzeszy
Radzieccy bohaterowie rzucaja sie do szturmu na umocnionego przeciwnika i dzielnie gina za Ojczyzne... Niemieccy bohaterowie natomiast bunkruja sie, a potem wypinaja piers do odznaczen
Oba dowództwa zaczely pilnie analizowac sytuacje ich wojsk - do zapadniecia zmroku zostalo juz niewiele czasu...
Dowodztwo radzieckie postanowilo zaryzykowac i gleboko przeskrzydlic faszystow lewoskrzydlowym plutonem. Najpierw nalezalo zajac wysuniete pozycje na skraju przydroznego lasu...
Nastepnie szybki bieg, niestety pod ostrzalem calej niemieckiej druzyny... Wyjscie na tyly przeciwnika odcieloby mu droge odwrotu i zrekompesowalo fakt zajmowania przezen tego, co jeszcze nie dawno bylo kwitnacym centrum kolchozu "Lipki".
Byla to - nie ma co ukrywac - decyzja ryzykowna. Mimo rozbicia i ostrzelania dwie druzyny dotarly calo do strategicznego skrzyzowana, znajdujac nawet leje po bombach, ktore dawaly dosc skuteczna ochrone przed niemieckim ostrzalem.
Co ciekawe, niemiecka druzyna piechoty strzelala na tyle niecelnie i nieskladnie, ze doprowadzila do rozbicia wlasnej druzyny pionierow. Widzac, ze pionierzy ida w rozsypke, niezwlocznie wyslano na nich odwodowa druzyne lewego skrzydla - szybki atak na bagnety i byloby po pionierach...
Strona 1 z 1 • 1