Strona 1 z 1 • 1
Agnieszka Holland nie sposób nie wspomnieć o naszej Agnieszce Holland, miejsce urodzenia: Warszawa, Polska, data urodzenia: 1948-11-28.
Agnieszka Holland ukończyła wydział reżyserii w Pradze. Karierę rozpoczęła w Polsce. Pierwsze kroki stawiała u boku Krzysztofa Zanussiego jako jego asystentka przy "Iluminacji". Zanim wyreżyserowała własny film pracowała jako scenarzystka przy filmach A. Wajdy, J. Bogajewicza, A. Zajączkowskiego. Jej obrazy zdobywały wiele nagród na prestiżowych festiwalach m.in. w Cannes, Berlinie, czy Montrealu. Wielki talent Agnieszki Holland, jej zdolność obserwacji i trafnej analizy ludzkich charakterów, wejrzenie w ich odczucia i przeżycia, a także ogromna inwencja reżyserska sprawiają, że każdy jej film jest wyjątkowy. Od 1981 r. artystka mieszka i pracuje na Zachodzie. Jest członkiem Europejskiej Akademii Filmowej przyznającej Felixy. W 1998 r. na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi odsłonięto jej gwiazdę w Alei Gwiazd. Oprócz robienia filmów Agnieszka Holland zajmuje się tłumaczeniem literatury czeskiej na język polski. Do jej największych osiągnięć w tej dziedzinie należy przełożenie "Nieznośnej lekkości bytu" M. Kundery.
Holland wyreżyserowała:
2007: Ekipa
2007: Magnificat
2006: Kopia Mistrza (Copying Beethoven)
2006: Historia Gwen Araujo (Girl Like Me: The Gwen Araujo Story, A)
2003: Dowody zbrodni (Cold Case)
2002: Prawo ulicy (Wire, The)
2002: Julia wraca do domu (Julie Walking Home)
2001: Golden Dreams
2001: Strzał w serce (Shot in the Heart)
1999: Trzeci cud (Third Miracle, The)
1997: Plac Waszyngtona (Washington Square)
1995: Całkowite zaćmienie (Total Eclipse)
1993: Tajemniczy ogród (Secret Garden, The)
1992: Olivier, Olivier
1991: Largo desolato
1990: Europa, Europa (Europa Europa)
1988: Zabić księdza (To Kill a Priest)
1985: Kultura
1985: Czapski
1985: Gorzkie żniwa (Bittere Ernte)
1982: Pocztówki z Paryża (Cartes postales de Paris,Les)
1981: Kobieta samotna
1980: Gorączka
1978: Aktorzy prowincjonalni
1977: Zdjęcia próbne
1977: Coś za coś
1976: Niedzielne dzieci (Sunday Children)
1975: Obrazki z życia
1975: Wieczór u Abdona
1973: Complot, Le
1970: Grzech Boga (Hrích boha)
No nie! ktoś tu krytykuje niedzielne dzieci?!
Czuję się urażona
Ja też jestem niedzielna. A mój brat lanoponiedziałkowy Kiedyś był taki przesąd, że świąteczne i niedzielne dzieci są leniwe. Ale to nieprawda.
Cytat:
Bo argumentacja, że dziecko ma prawo być poczęte tylko i wyłącznie poprzez seks jest nie do przyjęcia.
Cytat:
Bo to jest takie samo staranie się o dziecko jak w przypadku in vitro! Też rodzice uważają, że mają prawo i CHCĄ to dziecko.
Myślę, że nie można wykluczyć takiego przypadku. Był kiedyś taki film A. Holland "Niedzielne dzieci". To, że ktoś chce adoptować dziecko, nie oznacza jeszcze, że ma altruistyczne intencje i ograniczy się do etycznych działań.
Film: BARWY OCHRONNE, Człowiek z marmuru, Niedzielne dzieci.
Reżyser: MAREK PIWOWSKI (PRZEPRASZAM, CZY TU BIJĄ?), Jerzy Hoffman (Trędowata), Stanisław Bareja (Brunet wieczorową porą).
Rola kobieca: RYSZARDA HANIN (ZOFIA), Krystyna Janda (Człowiek z marmuru), Daria Trafankowska (Zdjęcia próbne).
Rola męska: ZBIGNIEW ZAPASIEWICZ (BARWY OCHRONNE), Ryszard Kotys (Niedzielne dzieci), Jerzy Radziwiłłowicz (Człowiek z marmuru).
Drugoplanowa rola kobieca: KRYSTYNA WACHEŁKO-ZALESKA (Niedzielne dzieci), Jadwiga Barańska (Trędowata), Magdalena Zawadzka (Barwy ochronne).
Drugoplanowa rola męska: WOJCIECH ALABORSKI (BARWY OCHRONNE), Piotr Fronczewski (Trędowata), Eugeniusz Priwiezeńcew (Barwy ochronne).
Muzyka: WOJCIECH KILAR (Trędowata), Andrzej Korzyński (Człowiek z marmuru), Wojciech Kilar (Barwy ochronne).
Wyróżnienie specjalne za role epizodyczne: Sława Kwaśniewska (Zdjęcia próbne), Krystyna Sznerr (Barwy ochronne), Dorota Stalińska (Niedzielne dzieci), aktorzy niezawodowi w "Przepraszam, czy tu biją?'.
Przygotowaną przez Muzeum Historii Polski wystawę "Dwudziestolecie. Oblicza nowoczesności" w Zamku Królewskim obejrzało już 10 tys. osób, a organizatorzy szykują kolejne atrakcje. Już można się zapisywać na niezwykłą podróż w czasie w niedzielę 7 grudnia.
Dzień atrakcji na wystawie został pomyślany tak, aby każdy znalazł coś interesującego. O godz. 11 i 12 zaczną się zajęcia plastyczne dla dzieci pt. "W świecie naszych pradziadków". O 11 i 13 można będzie zwiedzić fragmenty ekspozycji Zamku Królewskiego związane z okresem międzywojennym ("Z wizytą u Pana Prezydenta"). O 11 i 14 odbędzie się pokaz pt. "Wynalazki naszych dziadków". A o 12 - spotkanie literackie pt. "Pan przecież zna Wieniawę... Z humorem przez międzywojenną Warszawę" poprowadzone przez dr Katarzynę Buczek. Z kolei o godz. 13 dr Marek Makowski opowie o kodeksie honorowym Boziewicza, o 14 dzieci wysłuchają fragmentów popularnego przed wojną opowiadania "Bohaterski miś", a o 15 Maria Brodzka-Bestra wygłosi wykład o architekturze przedwojennej Warszawy. W programie są też m.in.: projekcje filmów o historii Zamku Królewskiego oraz zwiedzanie wystawy pod kierunkiem jej komisarzy Moniki Matwiejczuk i Anny Kosińskiej (godz. 13.30 i 15.30). Bezpłatne zaproszenia na niedzielne imprezy są do odbioru w Punkcie Informacji Zamku Królewskiego w godz. 9-15. Tel. 022 35 55 170. Liczba zaproszeń ograniczona.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Cytat:
Niniejszy dokument ponownie przypomina te sprawy, aby możliwie jak najlepiej były sprawowane największe tajemnice Odkupienia i aby wszyscy wierni mogli w nich owocniej uczestniczyć
Niech biskupowi leży na sercu pogłębienie formacji katechumenów, tak dorosłych, jak i dzieci....
W niektórych miejscowościach do tego stopnia nieznana jest sama istota Wigilii, że traktuje się ją jak Mszę wieczorną oraz sprawuje się w ten sam sposób i w tym samym czasie, w jakim zwykło się celebrować Mszę niedzielną w poprzedzający ją sobotni wieczór.
Gdzie indziej nie zachowuje się odpowiedniej pory sprawowania obrzędów świętego Triduum. Ponieważ zaś różne nabożeństwa nierzadko odbywają się w dogodniejszych godzinach, wierni chętniej w nich uczestniczą niż w obrzędach liturgicznych. Trudności te wynikają bez wątpienia szczególnie z niedostatecznej u duchowieństwa i wiernych znajomości Paschalnego Misterium jako ośrodka roku liturgicznego i chrześcijańskiego życia.
Katecheza o Misterium Paschalnym i o sakramentach winna być przekazywana w niedzielnych homiliach, na podstawie starannego wyjaśnienia tekstów lekcjonarza, zwłaszcza fragmentów Ewangelii, które zawierają prawdę o różnych aspektach chrztu i innych sakramentów.
Cytat:
Dlatego trzeba zadbać o prawdziwość rzeczy, o uczestnictwo wiernych....
Cytat:
Cytat:
W Wielką Sobotę Kościół trwa przy Grobie Pańskim, rozważając Mękę i Śmierć Chrystusa oraz Jego zstąpienie do otchłani 75, a także modli się i zachowuje post w oczekiwaniu na Jego Zmartwychwstanie... Kościół powstrzymuje się zupełnie od sprawowania Ofiary Mszy świętej
Msze Niedzielne należą już do Oktawy Wielkiego Tygodnia, co pozwala nam dłużej świętować Dar Miłości Ukrzyżowanej.
Cytat:
przyznam sie, ze tez czasem lukne na wystawe sklepow dla dzieci, i moze to glupie,ale wiem nawet jaki wozeczek mi sie podoba taka ze mnie szalona zabka
Cytat:
Olenko, co do tych bucików slubnych na kurs tańca...rozmawiałam na ten temat z Pania w salonie, w którym kupowałam moje buckki. Powiedziała, że z bucikami ślubnymi to najlepiej iść już na kurs tańca na jakies dwie ostatnie lekcje, z tego względu, że najnomralniej w świecie mogą się zniszczyć (partner na początku może je nie raz nadepnąć )
Cytat:
widze ze nie tylko ja mam czas na niedzielne forumowanie? co porabiasz w ten senny dzien, nie wiem jak w paryzu, ale u nas pogoda do bani
Pogoda taka sobie... mialam skracac spodnie od mojego kostiumu i jakos nie chce mi sie za to zabrac. ale skracam je do moich nowych kozaczkow, wiec bedzie pretekst, heheh!
Poza tym ostatnio wscieklam sie, bo byly takie straszne strajki tu w paryzu i metro nie jezdzilo, a jak juz jezdzilo to byl taki tlok, ze ludzie sie wypychali i sobie na glowy wchodzili (doslownie i w przenosni), i niedawno zauwazylam wyrwana dziure z tylu w moim welnianym plaszczyku!!! buuuuu!
na szczescie jest na biodrze na boku, raczej niezbyt widoczna, chyba ze jak ktos sie przyjrzy, ale jest to niemniej wkurzajace. Dlatego kupilam specjalna latke zamszowa czarna i zaraz wyciagne maszyne, to podszyje.
Cytat:
Otóż ma się bardzo dobrze. Chyba po prostu nie rozumiesz tej doktryny. Właśnie dlatego Ci ją przybliżę.
Prawdziwa wiara jest owocem nie tylko ludzkiego działania, ale także działania Bożego. Ludzkie działanie musi oczywiście zaistnieć, aby wiara była możliwa. Działanie to wyraża się w dobrowolnym i świadomym powierzeniu siebie Bogu, w okazaniu pełnej uległości rozumu i woli wobec objawiającego się Boga. Tym działaniem człowieka jest też dobrowolne przyjęcie objawionej prawdy. (Por. Sobór Watykański II, Konstytucja. Dei verbum, 5; Deklaracja Dominus Iesus 7)
za: http://www.teologia.pl/m_k/zag01j.htm#3c (pozwoliłem sobie jedynie na poprawę jednej małej literówki)
Czyli czlowiek, zeby dostal laske wiary musi powierzyc sie Bogu, tylko jak mozna to zrobic skoro nie wierzy sie w niego, bez jego laski?
To proste. Masz chodzić do kościoła, przyjmować sakramenty i dawać na tacę.Jest tylko jeden problem.Rozumu nie można zmusić do niczego.
Za to można zmusić własne dzieci - przez chrzest, inne sakramenty , prowadzenie za rączkę na msze niedzielne i tzw. pielęgnowanie tradycji religijnej.No ale dziecko nie ma przecież głosu. Jak ma się to do "dobrowolnego przyjęcia objawionej prawdy" Przecież dziecko to też człowiek, nawet to poczęte.
Dla mnie nadrzędnym celem chrześcijańskiej rodziny powinno być wychowanie dobrego, porządnego człowieka. Bardzo często praktyki religijne mają powierzchowny charakter, co obserwuję m.in. w rodzinach moich uczniów. W całej szkole tylko jedno dziecko nie uczestniczy w lekcjach religii, więc zakładam, że rodzice pozostałych uważają się za katolików i deklarują wychowanie dziecka zgodne z zasadami wiary. Rzeczywiście, wszyscy uczęszczają regularnie na niedzielne msze św., uczestniczą w nabożeństwach majowych, chodzą na roraty etc. Jeśli ktoś tego nie robi, spotyka się z publicznym potępieniem. Niestety, niewiele za tym idzie
Większość dzieci wynosi z domu rynsztokowe słownictwo, bo takich słów używają w stosunku do siebie rodzice. Podobnie jest ze stosowaniem przemocy. Trzynastolatki przyznają, że po raz pierwszy spróbowały alkoholu czy papierosa w obecności i za aprobatą dorosłych (najczęściej na weselu lub chrzcinach). Kiedy zabraniamy dziewczętom przychodzić do szkoły w wyzywających strojach (odsłonięty brzuch, stringi wystające z biodrówek, przesadnie krótka spódniczka, makijaż w stylu Dody), niektórzy rodzice są oburzeni taką ingerencją w wygląd ich dziecka. A przecież nie chodzi tu tylko o względy estetyczne, tylko o to, żeby to dziecko nie padło ofiarą seksualnego molestowania.
Tak więc ostentacyjne praktyki religijne nie są tożsame z katolickim wychowaniem - często wynikają po prostu z lęku przed ostracyzmem ze strony otoczenia.
NIEDZIELNE HANDLOWANIE
Co jakiś czas powraca dyskusja na temat niedzielnego handlowania. Wolno, czy nie wolno? Wypada, czy nie wypada? Czasami jedna prosta, wyraźna, zrozumiała i życzliwa wypowiedź w ambony budzi tyle kontrowersji. Nikt przecież nie gani czy nie wyśmiewa dzieci stojących przy drodze z grzybami, ale z troską pyta i głośno zastanawia się, czy grzyby nie przesłoniły i nie zastąpiły tego co w Dniu Pańskim najważniejsze: niedzielnej Mszy św.
Pamiętamy niedawną dyskusję dotyczącą supermarketów w polskiej rzeczywistości. To oczywiste, iż Polacy po długich latach pustych półek są złaknieni kupowania: w większości o każdej porze dnia i nocy. I nie ma w tym nic dziwnego. Źle dzieje się wówczas, gdy staje się to celem i sensem życia – zwłaszcza tego niedzielnego. Chętnie powołujemy się na kraje zachodu: tam są sklepy czynne zawsze!
Zawsze?!
U naszego zachodniego sąsiada większość dużych sklepów w niedzielę jest zamknięta, a inne są czynne dopiero po 1400. W Austrii wszystkie. W USA trudno szukać tłumów w supermarketach w niedzielę (już prędzej w piątki czy soboty). Niedziela jest dla rodziny. Nie łudźmy się: niedzielnego kupowania nie ograniczą nakazy czy zakazy – to kwestia naszej wolnej woli, nastawienia i przekonań. Jestem człowiekiem wierzącym – nie muszę kupować w niedzielę, a już na pewno z całą rodziną krążyć kilka godzin po galeriach i sklepach, by ostatecznie wyjść z lizakiem i gumą do żucia.
Jak oceniamy to niedzielne handlowanie? Zapraszam do wypowiedzi.
To raczej ty przesadziłeś utożsamiając liturgię z ustanowieniem sakramentu Eucharystii. Chcąc uczcić Eucharystię na sposób Chrystusa, musielibyśmy przyjść z kocem i poduszką do kościoła i pożywiać się w pozycji półleżąc, półsiedząc. A światło tylko wtedy, kiedy ciemno, bo świec na stole tam nie było. Na stole zamiast opłatka chleb przaśny i wino rozcieńczone wodą. Kawałek mięsiny też musiałby być, bo to przecież była uczta, a nie skromny, symboliczny posiłeczek. Jeszcze św. Paweł rugał Koryntian, że przychodzą głodni na Ucztę Pańską i kazał im wcześniej najeść się w domu, aby jedzenia dla wszystkich zebranych wystarczyło. Bo zdarzało się, że nim kielich dotarł do końca stołu, ci co pierwszi wypili wino już wszystko obtańczyli. I jak się ma post eucharystyczny do tych słów?
Teraz to fraszka - 1 godzina przed przyjęciem sakramentu, kiedyś trzeba było 3 godziny, a jeszcze dawniej, dopóki nie przyjęło się Eucharystii nie wolno było absolutnie nic jeść, nawet jak szedłeś na mszę wieczorną. Właśnie taka pokutę zadał o. Pio jednemu taksówkarzowi, co bluźnił przeciwko Bogu - miał przez bardzo długi czas chodzić na wieczorne msze niedzielne i za każdym razem przystępować do stołu Pańskiego.
Ja przystępując do I Komunii musiałam być absolutnie na czczo, nawet pić nie wolno było na 1 godzinę przed wyjściem do kościoła. Ja miałam Komunię o 8.00 rano, ale niektóre dzieci mdlały.
Daria Trafankowska
Daria Trafankowska (ur. 5 stycznia 1954 w Poznaniu, zm. 9 kwietnia 2004 w Warszawie) - polska aktorka.
W 1979 ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, jako adeptka pracowała w Teatrze im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie. Była również lektorką i dziennikarką radiową. Od 1979 związana z teatrami warszawskimi, do 1981 Teatrem Narodowym, następnie Teatrem Powszechnym. W latach 90. XX wieku prowadziła (wraz z aktorem Januarym Brunovem) teleturniej edukacyjny dla dzieci Szalone liczby (TVP 2).
Pod koniec życia znana przede wszystkim z roli Danusi Dębskiej, siostry oddziałowej w serialu "Na dobre i na złe". Ostatni raz zagrała w nim 1 marca 2003, potem wyjechała do kliniki w Salzburgu. Zmarła na chorobę nowotworową (rak trzustki).
Została pochowana w Warszawie na Cmentarzu Powązkowskim.
Role teatralne
* Iwona księżniczka Burgunda
* Ferdydurke
* Wariacje Goldbergowskie
* Wesele
Role filmowe i telewizyjne
* Zdjęcia próbne (1976)
* Coś za coś (1977)
* Dom (1980)
* Bołdyn (1981)
* Noc poślubna w biały dzień (1982)
* Stan wewnętrzny (1983)
* Niedzielne igraszki (1983)
* Rok spokojnego słońca (1984)
* Inna wyspa (1986)
* Cudowne dziecko'' (1986)
* Ucieczka z kina "Wolność" (1990)
* Koniec gry (1991)
* Kraj świata (1993)
* Polska śmierć (1994)
* Tato (1995)
* A piekło, Isabelle? (1996)
* Moja Angelika (1999)
* Na dobre i na złe (1999-2004)
* Wyrok na Franciszka Kłosa (2000)
Ja w swojej parafii tego nie widzę, ani nigdy nie widziałam w poprzedniej.
Dzieci nie miały tam specjalnie okazji do rozrób, choć zdarzałay się takie przypadki na mszy dla dorosłych, że (ku mojemu zgorszeniu)na skutek nieodpowiedzialnności opiekuna podczas podniesia skakały z ławki.
Normalnie na mszy dziecięcej dzieci stoją wokół ołtarza, ksiądz prowadzący bierze mikrofon i cały czas rozmawia z dziećmi - to zamiast kazania, a w innych częściach mszy bierze gitarę i śpiewa z nimi piosenki religijne dla dzieci i każe im pokazywać to, co śpiewają. Dzieci skaczą, klaszczą ,pokazują lub wskazują Boga gestami rąk, są radosne i wcale się nie nudzą. A na Ojcze nasz pędzą do księży, aby utworzyć krąg, unieść ręce i zaśpiewać Bogu.
akurat nie mam zdjęcia z normalnej mszy, ale rocznicowe z I Komunii
Tak samo wygląda normalna msza dla dzieci, tylko w normalnych strojach: dzieci czytają czytania niedzielne, dzieci razem z księdzem śpiewaja - organista w ogóle nie bierze w tym udziału.
u nas są szkółki niedzielne i dzieci podczas nauczania zabieranie są przez nauczycieli do innej sali i tam uczą się o Bogu, myślę że to jest dużo lepsze bo dziecko przynajmniej rozumie co się mówi, i ucy się na normalnym nauczaniu dla dorosłych nie wiele by zrozumiało i pewnie nawet by nie słuchało tak to są zabawy i w ten sposób uczy się je, przez zabawę, i wtedy dzieci chętnie chodzą do kościoła:)
KALENDARIUM KULTURALNE - DOBRE MIEJSCE
Marzec '09
..........................................................................
01 marca (niedziela), godz. 17:00, Dobre Miejsce
,,Wielka cisza" reż. P.Gröning
Projekcja filmowa z cyklu "Dobre Kino" na Wielki Post
wstęp 10 zł
08 marca (niedziela), godz. 19:00, Dobre Miejsce
Koncert Antoniny Krzysztoń na Dzień Kobiet
Wstęp 25 zł, 20 zł
14 marca (sobota), godz. 18:00, Dobre Miejsce
,,Kobieta + Mężczyzna, czyli recepta na miłość”
Widowisko edukacyjne Mistrzowskiej Akademii Miłości
wstęp odpłatny
15 marca (niedziela), godz. 12:30 , Dobre Miejsce
,,Jacek i Placek" Teatru Mer z Łodzi
Przedstawienie lalkowe z cyklu Niedzielne Bajeczki
Wstęp wolny
22 marca (niedziela), godz. 17:00, Dobre Miejsce
,,Wyspa" reż. P. Łungin
Projekcja filmowa z cyklu "Dobre Kino" na Wielki Post
wstęp 10 zł
ZAPOWIEDŹ !
05 kwietnia (Niedziela Palmowa), godz. 17:00
,,Popiełuszko" reż. R. Wieczyński
Projekcja filmowa z cyklu "Dobre Kino" na Wielki Post
wstęp 10 zł
05 kwietnia (Niedziela Palmowa), godz. 12:30
,,Chrystus umarł. Chrystus Zmartwychwstał!" Teatru Wertep z Łodzi
Przedstawienie dla dzieci z cyklu Niedzielne Bajeczki
Wstęp wolny
Serdecznie zapraszamy !
Więcej informacji na naszej stronie internetowej
Serdecznie zapraszamy !
................................................................................
DOBRE MIEJSCE - Centrum Kultury,
ul. Dewajtis 3 - Las Bielański w Warszawie
tel: (022) 561.01.23, (022) 561.01.00,
e-mail: kultura@dobremiejsce.org,
www.dobremiejsce.org gg:6819745
Sklep ,,Chrześcijańskie Granie"
www.chrzescijanskiegranie.pl
tel.: 022/ 56 10 122
Może to brutalnie zabrzmi, ale skończ to póki jeszcze nie macie dzieci.
Ślub? Ona chce cywilny, a ty kościelny. Można się pokusić o ślub mieszany czyli ty standardowa formułka, a ona formułka dla niewierzących. To się nazywa kompromis.
Dziecko-chrzest. Są dwie opcje. Ochrzcić lub nie ochrzcić. Tu kompromis jest niemożliwy i jedna ze stron będzie w sprzeczności ze swoimi przekonaniami. Nie można trochę ochrzcić.
I komunia-to samo.
Bierzmowanie-to już bardziej decyzja dzieci. Jeśli dziecko będzie chciało iść do bierzmowania to ona może czuć, że nie przekazała dziecku wartości, które uważa za fundamentalne, jeśli nie pójdzie to ty będziesz to odczuwał.
Antykoncepcja-nie wiem jak ty, ale ona będzie uważała, że skoro ona stosuje to ona wybiera, ty możesz czuć się pokrzywdzony. Jeśli ty wybierzesz to ona może czuć sie pokrzywdzona. Ewentualnie można tu wypracować jakiś tam kompromis.
Niedzielne msze-ty chcesz żeby ona chodziła, nie wystarczy ci że sam chodzisz. Ona nie chce. Jak zacznie to może czuć się przymuszona i nieszczęśliwa, jeśli nie zacznie to ty czujesz się niespełniony. Nie ma kompromisu. (ona chodzi w co drugą niedzielę to by było trochę głupie)
Święta-pewnie będziecie obchodzić ze względu na ciebie. To ateiści jakoś znoszą i łatwo się dogadać.
Z twoich postów wynika, że chciałbyś żeby ona zaczęła wierzyć. Nie wiem czy ona chciałaby żebyś ty przestał. Jednakże z tego, co piszesz to jej niewiara ci przeszkadza, a sam jesteś głęboko wierzący. Suma sumarum będzie tak, że to ona bardziej będzie przymuszona do ustępstw. Póki nie macie dzieci to jakoś można pogodzić, ale kiedy się pojawią to nie można będzie raz w jedną stronę raz w drugą. Trzeba będzie się jakoś określić, a to nie dobrze kiedy rodzice sie nie zgadzają co do wychowania. Będzie to skutkować kłótniami i zawsze poczuciem krzywdy jednej ze stron, a czasem obu.
Niestety o ateistach często wierzący myślą w kategoriach wolny od wiary czyli wszystko mu jedno i pójdzie na ustępstwa. Niektórzy idą. Ateista to nie jest jak jeszcze nieubezpieczony. On nie szuka żadnej firmy ubezpieczeniowej. On nie chce wierzyć i tyle. Tutaj wykazujesz już nadzieje na jej zmianę i zapewne nie dopuszczasz myśli o swojej zmianie. To już jest dla mnie podstawą do stwierdzenia, że po jakimś czasie (zwłaszcza po urodzeniu się dziecka) zaczną występować naciski (prawdopodobnie z twojej strony) więc moja rada jest taka: skończ to póki nie jest za późno.
Cytat:
Krzysztof Zaleski urodził się w 1948 roku w Świętochłowicach, był absolwentem filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego i Wydziału Reżyserii warszawskiej PWST.
Związany ze scenami warszawskimi, Zaleski był reżyserem w Teatrze na Woli, w Teatrze Współczesnym i w Teatrze Dramatycznym. Od 1988 roku współpracował z Teatrem Ateneum i Teatrem Telewizji. Wykładał w warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, a w latach 1987-1990 był prodziekanem Wydziału Reżyserskiego.
Szerszej publiczności znany jest z ról filmowych. Wystąpił między innymi w "Gorączce", "Szansie", a także w serialu telewizyjnym "Zmiennicy".
Ponadto zagrał w filmach: "Niedzielne dzieci", "Próba ognia i wody", "Człowiek z żelaza", "Życie za życie. Maksymilian Kolbe", "Ekstradycja 2", "Sztos", "Cudownie ocalony", "Summer Love", "Drugi sztos".
Krzysztof Zaleski reżyserował recitale i koncerty Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Zrealizował także spektakl muzyczny, blues-operę Jacka Kaczmarskiego "Kuglarze i wisielcy" w Teatrze Nowym w Poznaniu i spektakl baletowy do muzyki Igora Strawińskiego "Święto wiosny" w Teatrze Wielkim w Warszawie.
Wspominając zmarłego reżysera i scenografa Krzysztofa Zaleskiego aktor Damian Damięcki powiedział, że był on był wspaniałym, barwnym artystą, ale przede wszystkim kolegą i przyjacielem.
Damięcki podkreślił, że Zaleski był człowiekiem, na którym zawsze można było polegać, barwnym i kontrowersyjnym artystą. Aktor dodał, że śmierć Krzysztofa Zaleskiego to dla wszystkich ogromna strata.
Pisarz Antoni Libera skomentował, że śmierć Krzysztofa Zaleskiego jest kolosalną stratą . Libera ocenił, że kariera Krzysztofa Zaleskiego nabrała rozpędu po tym jak został dyrektorem Teatru Polskiego Radia i szefem Programu Drugiego Polskiego Radia. Zajmował się nie tylko aktorstwem i reżyserią, również sporo pisał - mówił o zmarłym.
Cytat:
Światem rządzi pieniądz, a kto go posiada? Decydenci są daleko od strefy działań wojennych i co ważniejsze - im nie zależy na pokojowych rozwiązaniach. Wiadomo przecież, że największe zyski przynosi handel bronią, więc nie łudźmy się, że mocodawcy pozbędą się kury znoszącej złote jaja.
To smutne, ale prawdziwe. Bóg dał człowiekowi władzę nad całym stworzeniem, a nie Mamonie. Niestety zachłanność, chytrość owładnęła tak ludźmi, że widzą tylko tego Molocha-Pieniądz i w swej głupocie przekazali mu swe uprawnienia.
To właśnie ten Moloch jest winien śmierci, nienawiści i zgrozy na Ziemi Świętej.
Mówiąc o mocarstwach miałam na myśli kraje sławetnej dziewiątki najbogatszych krajów świata - te kraje są owładnięte chęcią kontrolowania całego świata i dyktowania mu swych warunków. Liderem tych krajów są USA. Finansjera światowa, to głównie banki tych państw, ale znowu liderem są banki USA i to one dyktują kolejnym prezydentom politykę światową, bo to one finansują ich kampanie wyborcze. W żadnym europejskim kraju, nawet potężnym, finansjera tak nie decyduje o polityce zagranicznej jak w USA.
Marzy mi się Palestyna - Święte Państwo - neutralne politycznie, z dzielnicami żydowskimi i arabskimi, które mają autonomiczne rządy podporządkowane jedynie wspólnej Radzie Państwa Świętego z określoną i taką samą liczbą przedstawicieli obu nacji, które zgodnie zarządzają tym państwem w zakresie rozwoju i współpracy międzynarodowej.
No cóż, pomarzyć dobrze jest w niedzielne popołudnie...
Jednak stanowisko papieża napawa nadzieją, może to będzie ta iskra, która rozpocznie działania właśnie w tym kierunku. Papiestwo jest tu autorytetem moralnym świata niezaprzeczalnym i całkowicie oderwanym od zwaśnionych stron. Jest poza ich emocjami.
Wydaje się, że strona palestyńska skłonna byłaby zaakceptować autorytet papiestwa, świadczą o tym listy Palestyńczyków do Śp. papieża Jana Pawła II.
Pozwolę sobie jeden z nich przytoczyć:
PAP 24.08.2004
Palestyńczycy proszą papieża o pomoc
Palestyńskie stowarzyszenie obrony praw człowieka zaapelowało we wtorek do papieża Jana Pawła II o wstawiennictwo w sprawie Palestyńczyków, którzy prowadzą strajk głodowy w izraelskich więzieniach.
W liście do Jana Pawła II napisano, że więźniowie palestyńscy są ofiarami "kampanii represji i nieuzasadnionej przemocy" - podała agencja France Presse.
"Ignorując żądania głodujących więźniów, rząd Izraela skazuje ich na śmierć" - czytamy w liście.
Głodujący od 15 sierpnia palestyńscy więźniowie domagają się poprawy warunków w izraelskich zakładach penitencjarnych. Żądają między innymi likwidacji szyb oddzielających więźniów w trakcie widzeń, kar odbywanych w ciasnych karcerach oraz zaprzestania osobistych rewizji.
Władze Izraela ogłosiły, że nie zgodzą się na żadne z żądań i zrobią wszystko, aby przerwać strajk głodowy Palestyńczyków.
Znalazłam tę notkę na forum Viva Palestyna.
Z judaizmem od dawna nasz Kościół prowadzi dialog ekumeniczny.
Właśnie na 17 stycznia 2009 w Lubelskim SD mają być zainaugurowane XII Dni Judaizmu, gdzie będzie miało miejsce spotkanie z Markiem Halterem.
Abp. Życiński na mszy św. 11 stycznia o godz. 13 w Archikatedrze Lubelskiej zapowiedział uroczyście te Dni i zapowiedział wspólne modlitwy o pokój w Palestynie.
więcej tutaj: http://kuria.lublin.pl/ww...lickim_w_Polsce
Przed ostatnim błogosławieństwem pozdrowił także ofiarodawców na rzecz WOŚP błogosławiąc solidarność ludzką na rzecz dzieci i ratowania ich życia.
A tu wizualizacja naszej Archikatedry:
http://www.archikatedra.k...nawa_glowna.swf
Oczywiście obrazem można sobie sterować posługując się narzędziami u dołu ekranu.
7 KWIETNIA - ŚW. JAN DE LA SALLE, PREZBITER
Jan urodził się w Reims 30 kwietnia 1651 r. w podupadłej rodzinie książęcej jako najstarszy z jedenaściorga rodzeństwa. Straciwszy rodziców przerwał studia na paryskim uniwersytecie i w seminarium, aby zająć się najbliższą rodziną. Po pewnym czasie kontynuował naukę. W wieku 27 lat przyjął święcenia kapłańskie. W trzy lata potem na uniwersytecie w Reims zdobył doktorat z teologii (1680). Zaraz po święceniach otrzymał probostwo. Powierzono mu także kierownictwo duchowe nad szkołą i sierocińcem, prowadzonym przez Siostry od Dzieciątka Jezus. Jan postarał się w Rzymie o zatwierdzenie zakonu tychże sióstr. Bardzo bolał na widok setek sierot, pozbawionych zupełnie pomocy materialnej i duchowej. Gromadził ich na swej plebanii, której część zamienił na internat. Następnie na użytek biednych dzieci oddał swój rodzinny pałac.
Ponieważ sam był zajęty duszpasterstwem, dlatego musiał szukać ochotników, by mu w tej pracy dopomogli. Oni to zajmowali się pod kierunkiem św. Jana wychowaniem i kształceniem dziatwy. Pobożne panie zajmowały się wyżywieniem. Kiedy ani plebania, ani dom rodzinny nie mógł pomieścić przygarniętych, ks. Jan za pieniądze parafialne i otrzymane od pewnej zamożnej kobiety zakupił osobny obszerny dom. Napisał też regulamin, by praca mogła iść normalnie.
Z tych ofiarnych pomocników wyłoniło się z czasem zgromadzenie zakonne pod nazwą Braci Szkolnych. Za jego początek przyjmuje się 24 czerwiec 1684 rok. Jan miał wówczas zaledwie 31 lat. Stworzył wiele typów szkół - podstawowe, wieczorowe, niedzielne, zawodowe, średnie, seminaria nauczycielskie. Nauka w nich odbywała się w języku ojczystym i była bezpłatna. Na polu pedagogiki Jan ma więc poczesne miejsce. W swoich szkołach wprowadził na pierwszym miejscu język ojczysty, podczas gdy dotychczas wszechwładną w nich była łacina. Wreszcie zniósł kary fizyczne, tak często stosowane w szkołach jeszcze do ostatnich, naszych czasów, a kary moralne ograniczył do minimum. Pierwszeństwo dał wychowaniu religijnemu, które oparł na chrześcijańskiej miłości i poszanowaniu godności człowieka, nawet dziecka.
W roku 1681 powstała pierwsza szkoła założona przez św. Jana w Reims (1681), kolejna powstała w Paryżu (1688), potem w Lyonie, w Rouen itp. W sto lat potem cała Francja była pokryta szkołami lasaleńskimi. Do rewolucji francuskiej (1789) w samej Francji zgromadzenie posiadało 126 szkół i ponad 1000 członków. Dzisiaj Bracia Szkolni mają swe szkoły w prawie 90 krajach.
Jan de la Salle zostawił po sobie bezcenne pisma. Najwybitniejsze z nich to: Zasady dobrego wychowania, które doczekało się ponad 200 wydań; nadto Rozmyślania, Wskazania, jak prowadzić szkoły i Obowiązki chrześcijanina. Bezcenne dla poznania ducha lasaleńskiego są także jego listy.
Jan zmarł po krótkiej chorobie 7 kwietnia 1719 r. Św. Jan Chrzciciel de la Salle pozostawił po sobie pisma, które przez długi okres należały do kanonu dydaktyki. Beatyfikował go Leon XIII w 1888 roku. On też wyniósł go uroczyście do chwały świętych w roku 1900. Pius XII ogłosił św. Jana de La Salle patronem nauczycieli katolickich (1950). Ciało św. Jana, zbezczeszczone w czasie rewolucji francuskiej w roku 1793, dla bezpieczeństwa przeniesiono do Belgii, a w roku 1937 złożono przy domu generalnym zakonu w Rzymie. Można tu również zobaczyć katedrę, z której wykładał Święty, jego strój, paramenty liturgiczne, przedmioty pokutnicze i rzeczy codziennego użytku.
Na krótko, bo zaczął wiać halny i śnieg topnieje. Ale nawet w sobotę, kiedy warunki były znośne, ludzi było niewiele - może z 400 osób. - Wieść o końcu konfliktu poszła w świat, ale ludzie chyba nie dowierzają, chcą się najpierw przekonać, jak sytuacja będzie się rozwijała - uważa Józef Lechowicz ze szczyrkowskiego Biura Kwater Prywatnych.
W górach zima. Jak co roku najpierw ruszyły wyciągi na Białym Krzyżu w Szczyrku. Na nartach można tam było pojeździć już tydzień temu. We wtorek sezon rozpoczął się w wiślańskim ośrodku Stożek, a w sobotę otwarte zostały kolejne ośrodki. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie warunki panują na trasach.
Wiślański Stożek, niedzielne przedpołudnie. Wieje wiatr, ale kolejka wywożąca narciarzy na górę jest czynna. Na parkingu stoi kilkadziesiąt samochodów.
Tłoku nie ma. Na stoku trenują dzieci ze szkółki narciarskiej. - W sobotę warunki były o wiele lepsze, ludzi było więcej - mówi Witold Pruski, gospodarz ośrodka. W sobotę z tras tego ośrodka skorzystało 700 osób. Za jednorazowy przejazd kolejką trzeba zapłacić 5 zł, wyciąg talerzykowy kosztuje 2 zł. Opłaca się kupić siedmiodniowy karnet za 250 zł. Na jego wykorzystanie jest czas do końca sezonu. Na miejscu można wypić gorącą herbatę i coś przekąsić.
Ośrodek Pilsko w Korbielowie słynie z tego, że na nartach można jeździć czasem nawet w maju. Tłumów też nie widać. Może dlatego, że jeździć można tylko w górnych partiach tras, np. trasą nr 5 na odcinku z Pilska do Hali Szczawiny. Karnet na pół dnia, do godz. 13, kosztuje 45 zł. Na siedmiodniowy karnet trzeba wyłożyć 350 zł. Obiad można sobie kupić np. w nowoczesnym schronisku PTTK na Hali Miziowej. - Tanio nie jest, ale nie są to też ceny, które zwalają z nóg. Na jednodniowy wypad to dla mnie idealne miejsce - mówi Wojciech Dworzański z Katowic. - Jak na tę porę roku warunki są naprawdę niezłe - zachwala. W sobotę z tras na Pilsku skorzystało pół tysiąca narciarzy.
Wreszcie Szczyrk. Na Białym Krzyżu halny poczynił już spustoszenia - widać błoto i trawę. Na parkingu stoi kilkadziesiąt samochodów. Jeżdżą tu głównie początkujący narciarze, bo trasy są łagodne. Na stoku przeważają dzieci. Rodzice siedzą w pobliskiej karczmie słynącej z dobrego, regionalnego jedzenia. - To fajne miejsce na wypad z całą rodziną. Czasem zabieramy ze sobą 80-letnią babcię. Ona spaceruje i wdycha świeże powietrze, a my jeździmy na nartach - mówi Julia Falińska z Bielska-Białej.
Celem większości narciarzy nie jest jednak Biały Krzyż, ale ośrodek Czyrna-Solisko, największy w Polsce. Niedawno kraj obiegła wieść, że właściciele prywatnych gruntów na trasach i pod wyciągami wreszcie dogadali się z GAT-em i tej zimy trasy narciarskie nie będą wreszcie blokowane przez właścicieli gruntów. Założona przez nich spółka pod nazwą Szczyrkowski Ośrodek Narciarski wydzierżawiła ośrodek. - Już w najbliższą środę podpisujemy umowę - mówi prezes SON-u Stanisław Richter. - Jeszcze tej zimy unowocześnimy system sztucznego naśnieżania - zapowiada.
W Czyrnej-Solisku czynne są trasy na Hali Pośredniej. Dobrze przygotowana jest tzw. Golgota. Karnet na pół dnia, do godz. 13, kosztuje 42 zł. Za tygodniowy trzeba zapłacić 350 zł. Nawet w sobotę, kiedy warunki były znośne, ludzi było niewiele - może z 400 osób. - Wieść o końcu konfliktu poszła w świat, ale ludzie chyba nie dowierzają, chcą się najpierw przekonać, jak sytuacja będzie się rozwijała - uważa Józef Lechowicz ze szczyrkowskiego Biura Kwater Prywatnych.
Sezon narciarski w Beskidach został otwarty na krótko. Meteorolodzy zapowiadają ocieplenie, halny zwiewa śnieg. - Ale jeszcze parę dni na pewno będzie można pojeździć - zaprasza Richter.
Źródło: Gazeta Wyborcza Bielsko-Biała
Strona 1 z 1 • 1